Podręcznik Łowcy

Mechakomar

Jakieś pół roku temu, będąc na froncie i walcząc z Bestią, natknąłem się na pewien specyficzny rodzaj maszyn. Moi współkompani nazywali to cholerstwo mechakomarami. Pytasz co roboty mogą mieć wspólnego z komarami? Ano mogą i mają, a mechakomary stanowią najlepszy tego przykład.

Wyglądają zupełnie jak wspomniane owady. Rzecz jasna, są od swoich naturalnych odpowiedników kilkakrotnie większe. Jeśli chcesz wiedzieć dokładnie, jaki jest ich rozmiar, to wyprostuj swój środkowy palec u dłoni i zmierz go. Tyle mniej więcej wynosi rozpiętość skrzydeł tych szkodników. Sam tułów mechakomara ma nie więcej niż pięć centymetrów, a w jego skład, oprócz drobnego oprzyrządowania umożliwiającego poruszanie, wchodzi pięciomililitrowa fiolka z trucizną. O truciźnie powiem jednak za chwilę. Jak nietrudno się domyślić, maszyna ta przemieszcza się latając. Potrafi też chodzić na swoich sześciu drobnych odnóżach, choć mechakomar staje się wtedy zupełnie nieporadny. Zresztą, co by nie mówić, w powietrzu też nie jest specjalnie zwinny. Ot, typowa elektroniczna latajka, którą co prawda na początku trudno ustrzelić, ale po nabyciu pewnej wprawy, nie powinno to sprawiać kłopotu.

Do rzeczy. Maszyna ta wcale nie wysysa krwi jak ma to w zwyczaju jej naturalny odpowiednik. Szkodliwość mechakomarów polega na tym, co mieści się w ich tułowiu. Tak, tak, chodzi o tę pieprzoną truciznę. Mechakomar wstrzykuje ją poprzez ostrą, kilkucentymetrową igiełkę. Substancja działa bardzo szybko. Człowiek często nie ma pojęcia, że coś go ugryzło, kiedy nagle zaczyna się dusić i za nic nie może złapać powietrza. Ulega paraliżowi. Nie może się poruszać, mówić - zupełnie nic. Mija kilka, może kilkanaście minut i ofiara zasypia. Na zawsze.

Jeśli kiedykolwiek zauważysz mechakomara, to nie wahaj się i strzelaj od razu. Możesz się wtedy zwać pieprzonym bohaterem, bo prawdopodobnie uratowałeś czyjeś życie. Bądź jednak świadom, że na jednej maszynie zabawa się nie skończy. Moloch nigdy nie puszcza mechakomarów samotnie. Nie bawi się co prawda w wysyłanie grup komarów latających jeden przy drugim. Jednak jeśli zestrzelisz takiego robota, możesz być pewien, iż w odległości kilkudziesięciu metrów znajduje się kolejny. Pół biedy, jeśli w porę go wypatrzysz. Wyobraź sobie za to żołnierza siedzącego w bunkrze. Kombinuje jak by tu rozwalić tego cholernego juggernauta, kiedy nagle, ni stąd ni zowąd, orientuje się, że małe, elektroniczne paskudztwo wstrzyknęło mu trutkę...

Mogę cię jednak pocieszyć na dwa sposoby. Przede wszystkim, mechakomary nie należą do najwytrzymalszych tworów Molocha. Wystarczy jeden celny strzał z jakiejkolwiek broni palnej i maszyna spada na ziemię. Poza tym, jeśli strzeliłeś w odpowiednie miejsce, są duże szanse, że nie zniszczyłeś baterii, która zasila mechakomara. Maszyna działa bowiem tak, jak kiedyś działał telefon komórkowy. Od czasu naładowania starcza jej energii na kilka dób. Po rozwaleniu mechakomara można tę bateryjkę spokojnie wyjąć i opchnąć później za kilka gambli. Nic się nie bój - jak dotąd, w żadnym mechakomarze nie znaleziono systemów autodestrukcyjnych.

Agresja: 11
Trafienie: mały cel (+20%) - jeśli jest w ruchu to +70%
Limit obrażeń: 1 rana lekka
Ukąszenie mechakomara: Gdy komar ukąsi postać ta musi zdać trudny test kondycji. Jeśli się nie uda, test jest powtarzany, ale na poziomie cholernie trudnym. Gdy drugi test się nie powiedzie, postać umiera.
KOMENTARZE (4) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Diabellus 3 paź 2007, 11:17
Kris, jest mniej zabójcze teraz. Bo trochę uwaliłem i mechanicznie dopowiedziałem. Dzięki temu teraz da się jeszcze przeżyć :) . Ale potworek na prawde świetny.
Kristof Dernhest Eidenfel 3 paź 2007, 08:53
Bo ja wiem, czy zbyt zabójcze? Dla mnie ok, robi klimat. Jak gracz siedzi w okopie, może być świadkiem takiego ataku - ładna trauma. Poza tym, może być w pobliżu jakiś medyk, który akurat będzie miał przy sobie jakąś bardzo mocną surowicę. Możliwości multum, a najbardziej gracze boją się tego, przed czym nie mogą się bronić.
Diabellus 2 paź 2007, 22:02
Cóż Naimad, moje zdanie znasz. Trochę to to zbyt zabójcze. Ale ogólnie pomysł świetny. Oby cię kiedyś znowu natchnęło...
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 28 maja 2017, 11:18 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka